Forum Lunatyczne forum Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Co lubimy czytać
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 52, 53, 54
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Lunatyczne forum Strona Główna -> Literaturownia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hekate
szefowa



Dołączył: 01 Wrz 2005
Posty: 5680
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Toruń

PostWysłany: Sob 20:00, 04 Lut 2012    Temat postu:

Bardzo. Bardzo. Bardzo. BARDZO. Chcę. Przeczytać. TO.

[link widoczny dla zalogowanych]


Aaaaa! O tak. Czytałam parę dziwnych rzeczy Mirona, między innymi "Szumy, zlepy, ciągi", jestem przystosowana do jego... stylu. To znaczy byłam. A dziennik zapowiada się naprawdę zaczepiści, kocham dzienniki.

I listy.

Tak, listy kocham chyba jeszcze bardziej, dlatego umarłabym ze szczęścia, gdyby udało mi się zdobyć to:
[link widoczny dla zalogowanych]

znaczy trzy tomy TEGO, ale nie łudźmy się, finansowo nie ma szans. Bu.

Natomiast tak najbardziej, najbardziej i jeszcze bardziej niż najbardziej to chciałabym przeczytać to
[link widoczny dla zalogowanych]

bo poprzednie dwa tomy czytałam, a trzeciego nie, a ja i Iwaszkiewicz to długa historia. O rany. Dlaczego zachciewa mi się takich rzeczy akurat wtedy, gdy jestem DOSZCZĘTNIE spłukana?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ceres
kostucha absyntowa



Dołączył: 01 Wrz 2005
Posty: 4465
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z dzikich i nieokiełznanych rubieży Unii Europejskiej

PostWysłany: Sob 21:09, 04 Lut 2012    Temat postu:

Dlaczego to pierwsze jest w kategorii biografii sportowców?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hekate
szefowa



Dołączył: 01 Wrz 2005
Posty: 5680
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Toruń

PostWysłany: Sob 22:36, 04 Lut 2012    Temat postu:

Hi hi. Może Białoszewski uprawiał jakiś... sport, o którym nie wiemy? Wink
Biegi przełajowe albo coś? Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ceres
kostucha absyntowa



Dołączył: 01 Wrz 2005
Posty: 4465
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z dzikich i nieokiełznanych rubieży Unii Europejskiej

PostWysłany: Sob 23:25, 04 Lut 2012    Temat postu:

Albo im się pomerdało z jakimś innym Białoszewskim. Very Happy Ostatnio (od czasu, jak mi się kazali ewakuować z podłogi w sezonie przedświątecznym) jestem w stanie podejrzewać Empik o różne rzeczy. Razz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hekate
szefowa



Dołączył: 01 Wrz 2005
Posty: 5680
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Toruń

PostWysłany: Sob 23:41, 04 Lut 2012    Temat postu:

A co robiłaś w empiku na podłodze? Wszystkie foteliki ci pozajmowali? Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ceres
kostucha absyntowa



Dołączył: 01 Wrz 2005
Posty: 4465
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z dzikich i nieokiełznanych rubieży Unii Europejskiej

PostWysłany: Nie 0:54, 05 Lut 2012    Temat postu:

Przed świętami pousuwali wszystkie pufy. I tak cud, że po świętach popostawiali je z powrotem. :/
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Natalia Lupin
lunatyczka gondorska



Dołączył: 01 Wrz 2005
Posty: 3952
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Minas Tirith

PostWysłany: Nie 18:03, 05 Lut 2012    Temat postu:

Bo macie kupować, a nie czytać, biedne studenty!

(Hek, gdzie ty płakałaś przy czytaniu Le Carre'a?! Ta książka jest zimna jak zawartość mojej lodówki. Co nie zmienia faktu, że jest cudowna i muszę przeczytać ją jeszcze raz.)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hekate
szefowa



Dołączył: 01 Wrz 2005
Posty: 5680
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Toruń

PostWysłany: Nie 18:26, 05 Lut 2012    Temat postu:

Na koniec książki. I cholernie lubiłam książkowego Smileya, miliardy razy niż filmowego.
Ale wiesz, ja płaczę przy dziwnych rzeczach, natomiast przy tych, które wzruszają innych, mam ochotę się śmiać. Tja. Cała ja. Carre przez tą swoją zimność mnie ruszył. Bo to taki kontrast. Tematyka a styl. Taka literatura mocno daje po zębach i nie zawiera w sobie niepotrzebnych ozdobników.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Natalia Lupin
lunatyczka gondorska



Dołączył: 01 Wrz 2005
Posty: 3952
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Minas Tirith

PostWysłany: Nie 20:43, 05 Lut 2012    Temat postu:

Owszem.
Ale dla mnie zakończenie było tak zimne i celne, że dopiero na drugi dzień wieczorem ocknęłam się i zrozumiałam, co się stało. Nie mogłabym na tym płakać za Chiny Ludowe.
Ale ja na przykład bardziej lubię Smileya z filmu, z książki jest bardzo antypatyczny. Jak na dłoni widać, jak manipuluje rozmowami i to mi się nie podoba, choć go za to podziwiam.
Wbrew moim najszczerszym chęciom nie lubię Rickiego Tarra. To znaczy, trochę go lubię. Za fasadą sukinsynowatości ukrywa miłość. Ale w gruncie rzeczy jest głupim człowiekiem.
I nie mam pojęcia, co masz do Petera, ja go lubię. Ale z drugiej strony toleruję Haydona, chociaż byłam nastawiona bardzo negatywnie do niego. Zostałam zmanipulowana i mi się to bardzo nie podoba.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ceres
kostucha absyntowa



Dołączył: 01 Wrz 2005
Posty: 4465
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z dzikich i nieokiełznanych rubieży Unii Europejskiej

PostWysłany: Czw 13:43, 09 Lut 2012    Temat postu:

Po zakończeniu lektury zauważyłam u siebie tendencję do próby sprowadzania wszystkich do jakichś podstawowych archetypów, choć teraz, gdy o tym myślę, to bohaterowie cierpią na to samo, ze Smileyem na czele... ale i tak postanowiłam z tym skończyć.

Co się tyczy Tarra, to to jest, obawiam się, ten typ bohatera, który u mnie wywołuje reakcję z gatunku WTF?! W sensie jest tak... no nie wiem, z jednej strony niby szczwany lis, a z drugiej naiwny do kwadratu.

I chętnie przeczytam kolejne części, choć nie wiem, czy to dostanę... o, dostanę, i to nawet u nas w bibliotece.

EDIT: Co do Haydona... mnie on ani ziębi, ani grzeje. Nie jestem w stanie identyfikować się z jego motywacją, i akurato pod tym względem moje odczucia są identyczne co do książki i filmu. Szczerze mówiąc, najzabawniejsze wydaje mi się być to, że gdyby nie był Geraldem, miałby szanse zajść dużo wyżej po śmierci Kontrola.


Ostatnio zmieniony przez Ceres dnia Czw 13:56, 09 Lut 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hekate
szefowa



Dołączył: 01 Wrz 2005
Posty: 5680
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Toruń

PostWysłany: Sob 18:27, 30 Cze 2012    Temat postu:

Nat, czytam "Szaleństwo aniołów", mru mru. Fakt, przez pryzmat tej książki na "Kontrolerów" patrzy się troszeczkę inaczej. Ale tylko troszkę, bo tę magię miejską wyczułabym w filmie i bez pomocy pani Kate G., taka bystra jestem Wink

Nie no, tak serio, to bardzo przyjemna lektura, chociaż... coś tu jest nie tak, nie wiem jeszcze co, ale może wkrótce wyczaję. Niby wszystko we właściwym klimacie, a jednak... nie do końca. Ha. Powiem szczerze, że wirtualny świat Łukjanienki - jego Jaśni i Ciemni też - bardziej mnie wkręcili swego czasu i od siebie uzależnili, tak jakoś, jakoś tak. Ha. No a Mieville to Mieville, bezsprzecznie. Ha, hmm, ekhm. WRACAM DO CZYTANIA. MOŻE NIEDŁUGO WIĘCEJ NAPISZĘ NA TEN TEMAT.


Edit. 1. Rozwala mnie podział na czarnoksiężników-czarodziejów-magów-czarodziejów. Kiedyś na ten temat gdybałam, jak to jest w polszczyźnie, a tutaj nadano tym słowom trochę inne znaczenia niż te, które wydawały mi się dość oczywiste. Ha. Ciekawe. Parę lat minęło od mojej magisterki i tyle się zadziało, trzeba by znowu jakieś badania prowadzić, albo coś. Ciekawe tylko, czy to wymysł tłumacza, czy autorki... bo na zawiłościach angielskich się nie znam i wypowiadać się nie będę.

Tak, zdecydowanie interesująca lektura. Taka na teraz właśnie.



Edit. 2. A tak odchodząc od tematu, to TAK BARDZO BARDZO BARDZO chciałabym przeczytać nową książkę Cherezińskiej, o, tą:
[link widoczny dla zalogowanych]

achhhhhhhhhh

Edit. Tłumacz "Szaleństwa..." jest niezły, nie boli mnie, a to się ostatnio rzadko zdarza. TAK.


Ostatnio zmieniony przez Hekate dnia Sob 18:49, 30 Cze 2012, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hekate
szefowa



Dołączył: 01 Wrz 2005
Posty: 5680
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Toruń

PostWysłany: Nie 18:17, 22 Lip 2012    Temat postu:

Dobra, miałam napisać obficiej o "Szaleństwie Aniołów". Ekhm. Więc, póki pamiętam, że powinnam pamiętać, i jestem w pisaniowym ciągu, to:
tak, potwierdzam po przeczytaniu w całości, to jest fajna książeczka, interesujący świat przedstawiony, ale męczące wykonanie. Nie wiem, kto tu nie panuje nad warsztatem, autorka czy tłumacz, ale zdania na pół strony i miliardy określeń w nieodpowiednich momentach, to nie jest malarskość, tylko tortura dla mózgu. Przesada, ciągle przesada, jakaś dzika egzaltacja, która mnie osobiście irytuje i trochę rozśmiesza. Sama jestem istotą miejską i na punkcie miasta świrniętą na maksa, ale wolę czytać rzeczy z tak zwanym "męskim pazurem", a nie biadolenie o uroku szyn tramwajowych o poranku, tak, to była metafora, sorry, że nieudana. Poza tym nie czuję emocji. Nie. Jeszcze może na początku coś w tym wszystkim było, ale końcówka spłynęła po mnie jak deszczówka po szczurze, było mi wszystko jedno, kto przeżyje, a kogo szlag trafi. NIE WIEM NIE WIEM NIE WIEM, DENERWUJE MNIE TO. Niby o mieście pisze się tutaj w zawoalowany och ach poetycki sposób, a w gruncie rzeczy z daleka jedzie to banałem, aż miło.

(jakby twórca był na początku swojej twórczej kariery i nie za bardzo wiedział, co właściwie wyprawia)

Ale to jeszcze nic, proszę uprzejmie, niechaj sobie kobieta opiewa miejskie uroki, nie mam nic przeciwko. Parę rzeczy jej się nawet udało, na przykład archetypy w rodzaju Bezdomnej czy Króla Złodziei, nie wspominając już o klasycznej walce ucznia czarnoksiężnika z masterem. Tak, to by się spokojnie dało rozłożyć na części pierwsze i opisać w jakimś-tam kontekście naukowym. TYLKO DO DIABŁA, DO JASNEJ CHOLERY, TUTAJ NIE MA WARSTWY INTELEKTUALNEJ. W ogóle. Czyli - czytadło. Czyli - już nie pamiętam, o czym właściwie czytałam. Czyli - lektura na leżak, weekend, i do piwa, najlepiej babskiego. To nie jest MÓJ obraz miasta. To nie jest sposób robienia literatury, który robi mi dobrze, z ciarami na plecach włącznie.

Tak, nie cierpiałam za bardzo przy czytaniu, ekranizacja też byłaby z tego zajebista, nie wątpię. Nie żałuję, że przeczytałam. Ale następne części sobie jednak podaruję i poszukam czegoś, co podpasuje mi bardziej.


Ostatnio zmieniony przez Hekate dnia Nie 18:23, 22 Lip 2012, w całości zmieniany 6 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Natalia Lupin
lunatyczka gondorska



Dołączył: 01 Wrz 2005
Posty: 3952
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Minas Tirith

PostWysłany: Śro 20:47, 25 Lip 2012    Temat postu:

Boże, mam trochę wyrzuty sumienia, że cię na to naciągnęłam.
Nie czytaj kolejnych części w żadnym wypadku, je się da przeczytać tylko pod warunkiem, że kochasz Swifta ponad wszystko, bo są dosyć średnie. Ja trochę żałuję, że musiałam przeczytać.
No dobra, przyznaję, nie ma warstwy intelektualnej Smile Ale dla mnie jest porażająca warstwa estetyczna, i strasznie mi się podoba wszystko to, co cię zmęczyło, i mniej więcej tak odbieram zawsze miasto Smile A Mieville z kolei mnie po 5 str zmęczył zimnorybiem emocjonalnym Razz Chyba jesteśmy na dwóch różnych krańcach skali miejskiej... Cóż Laughing
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hekate
szefowa



Dołączył: 01 Wrz 2005
Posty: 5680
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Toruń

PostWysłany: Śro 20:53, 25 Lip 2012    Temat postu:

Oj przestań, ja tam się cieszę, że kupiłam. Zawsze warto poznawać takie rzeczy, NO. Poza tym przecież mówię, że fajne, NO NIE? Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hekate
szefowa



Dołączył: 01 Wrz 2005
Posty: 5680
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Toruń

PostWysłany: Czw 20:45, 25 Lip 2013    Temat postu:

Kirst, proszę państwa, od zawsze robi mi dobrze. Nawet jak nie zauważam, że czytam drugi tom bez pierwszego i tak dalej. Kirst, proszę państwa, to duża dawka ironii, to bohaterowie sceptycy/ironiści skonfrontowani z oszołomami, to spowita dymkiem ironii i niby oszczędnej wojskowości narracja, która daje kopa właśnie dlatego, że jej nie widać. To druga wojna od tej strony, która mnie interesuje. To kpina wtedy, gdy najpoważniejsze kwestie, to przekręty, przepychanki, dyplomacja, starcia na różnych poziomach biurokracji, to doprowadzanie do absurdu, to rezygnacja, straceńcza odwaga w niewłaściwych momentach i przecenianie własnych sił lub ich nie docenianie. Kirst to... Kirst. I tyle.

Koleżanka (gdy jak zwykle grzebałam w jej księgozbiorze i domacałam się któregoś Kirsta): wiesz? kojarzysz mi się z Kirstem... tak jakoś. No.

Ha!

Very Happy


Ostatnio zmieniony przez Hekate dnia Czw 20:46, 25 Lip 2013, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Lunatyczne forum Strona Główna -> Literaturownia Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 52, 53, 54
Strona 54 z 54

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Emule.
Regulamin