Forum Lunatyczne forum Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Literackie wkurzenia i rozczarowania
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Lunatyczne forum Strona Główna -> Literaturownia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hekate
szefowa



Dołączył: 01 Wrz 2005
Posty: 5680
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Toruń

PostWysłany: Pon 21:18, 03 Lis 2008    Temat postu: Literackie wkurzenia i rozczarowania

No i proszę państwa Stało Się.

Czytam "Portret Doriana Graya" - nie, jeszcze nie doszłam do finiszu, ale już zdążyłam mocno się wkurzyć. Jestem przyzwyczajona do książek z różnych epok. Naprawdę. Natomiast nie potrafię strawić miałkości, pseudofilozofii i udawanych głębi. Spodziewałam się po "Portrecie..." Bóg wie czego, a dostałam powieść, która jednocześnie wkurwia i odurza, odrzuca i przyciąga. Sama nie wiem, dlaczego, przecież ani fabuła, ani zawartość myślowa, nie zwalają z nóg! A jednak czyta się dalej, rzucając przy tym jedną niecenzuralną wiązankę, za drugą. Grr, grr, grrr.

Prawdopodobnie ta miałkość i pseudofilozofia, to zamierzony efekt. Tak. I prawdopodobnie stylizacja i doprowadzanie do absurdu każdej myśli, świadczy o artyzmie powieści. Ale... ALE JAK MNIE TO WKURZA!
Wkurza mnie Henryk. Wkurza mnie Dorian. Wkurza mnie Bazyli. A już najbardziej drażnią mnie mądrości, które nie są mądrościami, tylko bzdurnymi sloganami ubranymi w pięknosłowie.

Poza tym... lord Henryk Wotton... no wiecie, jego wpływ jest ogromny. Nawet na czytelnika.
Chciałam rzec, że osobiście też wcale nie chcę być społecznie użyteczna, marzę o szezlongach, operach, popołudniowych herbatkach i klubach z dużą ilością cygar. Byłabym świetnym dandysem. Przynajmniej tak myślę, gdy tylko otwieram tę CHOLERNĄ KSIĄŻKĘ!

Dość. Jak skończę, to może napiszę na ten temat coś więcej.

A wy czytałyście może ostatnio coś, co mocno was wkurzyło, bądź rozczarowało? Albo nie ostatnio, tylko w ogółe?

Otwieram nowy temacik Wink


Ostatnio zmieniony przez Hekate dnia Pon 21:20, 03 Lis 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Natalia Lupin
lunatyczka gondorska



Dołączył: 01 Wrz 2005
Posty: 3952
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Minas Tirith

PostWysłany: Wto 13:41, 04 Lis 2008    Temat postu:

O matko, chyba jednak nadajemy na różnych falach. Ja kocham i czczę Doriana, zarówno jako powieść, jak i postać.
Hmmm... Coś było, moment.
A tak.

Zdenerwowało mnie O grobach i bohaterach. Książka jest naprawdę świetna, tylko tak wielopoziomowa i uzagadkowiona, że autor się zapultał. To znaczy, pogubił i kilka wątków nie wyjaśnił. Kosztem innych, których człowiek ma po pewnym czasie dość. Irytujące niewyjaśnienia dotyczące Alexandry.

A poza tym notorycznie i niezmiennie wkurza mnie 'Introduction to the pronunciation in English' Gimsona. Ja wiem, że to jest czysta i nieskażona teoria fonetyki, ale cholera jasna, o tym też można pisać ciekawie! Gdzie rysunki? Gdzie anatomia gordzołka? Gdzie zdania-językołamacze? Ja nic z tego nie rozumiem! Ja zasypiam po dwóch zdaniach!
A widziałam w księgarni takie ciekawe podręczniki to fonetyki - ale nieee!!!
Znowu się wkurzyłam, grrr. Nakopię wykładowcy.

Ha! Wiem co jeszcze! Ogród krzyżujących się ścieżek. Nie jestem pewna, czy tak to się tłumaczy, bo po ang te ścieżki są forking. W każdym razie koncept jest świtny: każda historia ma miliony potencjalnych zakończeń, które można użyć. Fascynujący pomysł. ALe napisany tak, jakby samemu autorowi nie do końca chciało się pisać. Ugh. Okropieństwo.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hekate
szefowa



Dołączył: 01 Wrz 2005
Posty: 5680
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Toruń

PostWysłany: Wto 20:35, 04 Lis 2008    Temat postu:

Cytat:
O matko, chyba jednak nadajemy na różnych falach. Ja kocham i czczę Doriana, zarówno jako powieść, jak i postać.


No wiesz, ja nie napisałam, że nie lubię "Portretu...", tylko że mnie wkurza. A to duża różnica Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Natalia Lupin
lunatyczka gondorska



Dołączył: 01 Wrz 2005
Posty: 3952
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Minas Tirith

PostWysłany: Śro 9:42, 05 Lis 2008    Temat postu:

Hmmm... Prawda. Potraktowałam to jak znak równości. Mój błąd Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hekate
szefowa



Dołączył: 01 Wrz 2005
Posty: 5680
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Toruń

PostWysłany: Pią 15:01, 07 Lis 2008    Temat postu:

Dalej apropos TEJ WKURZAJĄCEJ książki. Znaczy Doriana Graya. Z moich wrażeń można by zbudować sinusoidę, bo humor czytelniczy zmieniał mi się średnio co dziesięć stron. Raz - zachwyt (jakże się Dorian uroczo męczy po zabójstwie!), a chwilę potem wkurw (jeszcze jeden dialog z księżną i rzucam to wszystko w cholerę), potem znowu zachwyt, wkurw, otumanienie... Noooo. Bardzo rzadko mi się to zdarza, ale tym razem naprawdę nie mam pojęcia, co właściwie myślę na temat "Portretu...". Chyba w ogóle nie myślę. W ogóle mnie nie ma!

<plask>

Recenzja powieści, gdybym takową miała napisać, byłaby jednym wielkim paradoksem. Dlatego nie będę pisać żadnych recenzji.

*

Chodzi mi po głowie jedna ze "złotych myśli" Henryka.

"[...]nienawidzę brutalnego realizmu w literaturze. Kto łopatę nazywa łopatą, powinien zostać skazany na kopanie. To jedyne odpowiednie dlań zajęcie."

Ja też nienawidzę. Chociaż, zdaje się, przez "brutalny realizm" rozumiem całkiem co innego, niż lord Wotton...


Ostatnio zmieniony przez Hekate dnia Pią 15:02, 07 Lis 2008, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Fayerka
wilk rumowy



Dołączył: 20 Paź 2008
Posty: 155
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 17:57, 26 Lis 2008    Temat postu:

Pozwolicie, że trochę odkurzę ten temat.

Ostatnio najbardziej rozczarowywującą, wnerwiającą i ogólnie "odrzucającą" ksiażką, była "AL" Williama Whortona. Rozumiem, że autor 'wyjątkowo' wczuł się w tą postać, była dla niego bardzo osobista, ale z każdą stroną brał mnie większy niesmak i wnerw. A czytałam mimo wszystko dalej. Końcówka jednak była po prostu koszmarna. Kto czytał, ten zrozumie. No bo ileż można czytać o facecie, którego aktualnym zamiłowaniem jest malowanie gwałtu na kozie, że tak powiem wprost. Okropne przeżycie, tak zawieść się na autorze "Ptaśka".
Uff, do teraz robi mi się gorąco ze złości.
A czy ktoś z was rozczarował się, tak jak ja, ostatnimi częściami "Jeżycjady"? Ja do tej pory mam drgawki na samo wspomnienie np. "Czarnej polewki".
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aurora
szefowa młodsza



Dołączył: 01 Wrz 2005
Posty: 6548
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 18:02, 26 Lis 2008    Temat postu:

Ja się strasznie rozczarowałam tym zachwalanym Marquezem. Nie mogę czytać jego książek, choćbym czepiała się absurdu. Nie mogę. Nie moja mentalność, nie moje poczucie humoru.
Sto lat samotności nie przeczytałam całego. Wystarczyło mi sześćdziesiąt stron nieustannej męczarni i "może od następnego rozdziału zacznie mi się podobać"...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Fayerka
wilk rumowy



Dołączył: 20 Paź 2008
Posty: 155
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 18:33, 26 Lis 2008    Temat postu:

Marquez? Przez jego "Sto lat..." też nie przebrnęłam. Ale "Miłość w czasach zarazy" naprawdę mi się podobała. Może nie było to takie wielkie COŚ, jak się spodziewałam, ale utkwiło mi w pamięci. Książka miała w sobie jakąś atmosferę, coś co przyciągało.

Ostatnio zmieniony przez Fayerka dnia Śro 18:35, 26 Lis 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Natalia Lupin
lunatyczka gondorska



Dołączył: 01 Wrz 2005
Posty: 3952
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Minas Tirith

PostWysłany: Nie 22:16, 30 Lis 2008    Temat postu:

A ja właśnie skończyłam "Sto lat...", ale moje wrażenia nie nadają się do tego rozdziału, bo mi się podobało Smile Ostatnio w ogóle czytam jakąś taką Argentyńsko-Hiszpańsko-jakąśtam literaturę, wiecie o co mi chodzi. Te kraje latynoskie i takie podobne.
Chociaż muszę przyznać, że cztery postacie o tym samym imieniu w jednej książce... to jednak jest trochę irytujące.

PS. Ja to bym jednak tzw. "poczucie humoru" Marqueza postawiła pod dużym znakiem zapytania. W sensie, czy ono w ogóle istnieje.
A zakończenia "Stu lat..." to jednak jest z jajem Very Happy Choć ździebko wstrząsające.


Ostatnio zmieniony przez Natalia Lupin dnia Nie 22:18, 30 Lis 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aurora
szefowa młodsza



Dołączył: 01 Wrz 2005
Posty: 6548
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 8:39, 01 Gru 2008    Temat postu:

Ja zauważyłam u siebie ogólnie "nie_przepadanie" za klimatami latynoskimi, środkowoamerykańskimi, południowoamerykańskimi. Ani w literaturze, ani w muzyce.
Cytat:
"poczucie humoru" Marqueza postawiła pod dużym znakiem zapytania. W sensie, czy ono w ogóle istnieje

Dla mnie samo napisanie tej książki jest dowodem jego poczucia humoru. A może mojego - przepraszam, ale jak Rebeka (mogę się mylić, czytałam dawno i utknęłam koło 60 strony) jadła ziemię, to ja wyłam ze śmiechu. Ogólnie, ciągle wyłam ze śmiechu, ale czytało mi się ją niesamowicie ciężko. Ble.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Natalia Lupin
lunatyczka gondorska



Dołączył: 01 Wrz 2005
Posty: 3952
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Minas Tirith

PostWysłany: Pon 8:48, 01 Gru 2008    Temat postu:

Wiem, że to stuknięte, ale ja do tego całego cyrku podchodziłam bardzo poważnie. Zaśmiałam się może ze dwa razy. Może to jest klucz do przeczytania Wink

Edit: Zachwycona filmem i rozkochana w księciu Septimusie poleciałam do empiku znaleźć "Gwiezdny pył".
Matko.
Jak taki świetny pisarz jak Gaiman może zaproponować czytelnikowi taką... namiastkę?! Toż to jest zaledwie baza dla historii, zarys czegoś, co - chwała Bogu - zostało rozwinięte w filmie.
Jestem tak głęboko rozczarowana, że to aż boli Sad


Ostatnio zmieniony przez Natalia Lupin dnia Pon 22:04, 01 Gru 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Fiorella
wilczek kremowy



Dołączył: 22 Mar 2009
Posty: 22
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Znad morza

PostWysłany: Nie 11:23, 22 Mar 2009    Temat postu:

Aj, ja nie mogę przeboleć Siegela "Wykolejonego". Cholercia, pierwszy raz film podoba bardziej niz książka. Ona jest napisana tak... na odwal jakby. Fabuła jest świetna, ale nie idzie tego czytać. Narratora mogłabym zbić tu i teraz. A szkoda, bo rzuciłam się na tę powieść, czekałam, szukałam. I lipa. Jeszcze mam takie podejrzenie, że tłumacz zawiódł. Wydanie mam kioskowe, broszurowe, taniocha za kilka złociszy. Może z innego wydawnictwa...? Przejdę się chyba i sprawdzę Razz

No, i "Cień Poe'go". Ponoć czytany w oryginale zachwyca, ale... to, co ja dorwałam to była jakaś pomyłka. Równie dobrze na okładce mogli dać napis "czytelniku, debilem jesteś, będę wszystko tłumaczył po stokroć i się powtarzał, by nic ci nie umknęło". Wróciło do antykwariatu na drugi dzień. A na półce ładnie wyglądało... Razz


Ostatnio zmieniony przez Fiorella dnia Nie 11:24, 22 Mar 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hekate
szefowa



Dołączył: 01 Wrz 2005
Posty: 5680
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Toruń

PostWysłany: Nie 13:28, 23 Sie 2009    Temat postu:

Bleee, skończyłam tę nieszczęsną "Ugrofińską wampirzycę" i jestem troszkę wkurzona. Głównie na Wydawnictwo Czarne i niedbałą korektę - no sorry, ja myślałam, że mają jednak większą klasę :/ Jak widzę kwiatki w rodzaju "na prawdę" to dostaję cholery.

Poza tym książka taka sobie, bez większego halo. Przyjemna narracja i bohaterka-wampirzyca-bajkopisarka, parę interesujących momentów, ale generalnie tak jako mdło. Jestem na nie, tak myślę. I podejrzewam, że fabuła za pięć minut wyleci mi z głowy.

Za to ten fragment mocno mnie ubawił, więc go przytoczę Wink Albowiem chodzi o poszukiwanie pracy i rozmowy z szefami.

"Dwukrotnie już udało się babce zawlec mnie przed oblicze łowców głów. Pierwszego z nich zraziłam do siebie tym, że na pytanie o trzy najlepsze i najgorsze cechy mojego charakteru wyjaśniłam, że dobrych cech w zasadzie nie mam, w przeciwieństwie do całej masy złych: nie dość, że nie potrafię pracować w zespole, to wręcz nienawidzę ludzi, zupełnie nie radzę sobie w sytuacjach stresowych, natychmiast wpadam w panikę, a gdyby wiedział, jak jestem niekomunikatywna, przeraziłby się.

Drugiemu wystarczyło tylko napomknąć, że jedyną rzeczą, w jakiej mam doświadczenie, jest czytanie dzieł literackich, a od życia oczekuję wyłącznie, żeby nikt nie przeszkadzał mi w pisaniu bajek".

Wink


Ostatnio zmieniony przez Hekate dnia Nie 13:28, 23 Sie 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Natalia Lupin
lunatyczka gondorska



Dołączył: 01 Wrz 2005
Posty: 3952
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Minas Tirith

PostWysłany: Pon 7:53, 24 Sie 2009    Temat postu:

Boże kochany, ktoś napisał książkę O MNIE!!! XD
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hekate
szefowa



Dołączył: 01 Wrz 2005
Posty: 5680
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Toruń

PostWysłany: Pon 9:58, 24 Sie 2009    Temat postu:

Ciekawe, bo ja akurat pomyślałam, że główna bohaterka - poza wampirycznymi skłonnościami - cholernie przypomina mnie Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Lunatyczne forum Strona Główna -> Literaturownia Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Emule.
Regulamin